3… 2… 1… Fight!

Na wstępie, po raz kolejny – wielkie, wielkie podziękowania dla Was, Czytelników, którzy mnie wsparli. Myślę, nieskromnie, że Korpo Kombat! Was nie zawiedzie.
Tak, kolejna zbiórka na wspieram.to zakończona sukcesem – minimalnie mniejszym niż zakładałem, ale jednak sukcesem i na tym się skupiam.
Garść statystyk: plan minimum zakładał zebranie 2 000 zł, zebraliśmy 2 482 zł (zabrakło 18zł do progu realistycznego), wsparliście mnie 71 wpłatami.

Round one!

Co zyskałem? Środki na wydanie kolejnej książki i promocję pozostałych tekstów. Równie ważne jest doświadczenie. Po wydaniu Korpo Kombat! A nawet już w trakcie procesu wydawniczego, będę szykował się do największego w swoim życiu przedsięwzięcia – wydania Ducha Miasta. W aktualnym momencie mojej pisarskiej „kariery” mogę śmiało powiedzieć, że to dzieło mojego życia. Znów będę liczył na Wasze wsparcie, ale przy Duchu chcę powalczyć o znacznie większą kwotę, a co za tym idzie, o nowych Czytelników. Oczywiście wsparcie rodziny i bliskich znajomych będzie bardziej niż mile widziane, ale czuję, że chcąc iść dalej, muszę powiększyć swoje grono odbiorców. Zwłaszcza, że wydatki przy tym tekście będą znacznie większe – obróbka zdjęć, kolorowy druk, więcej pracy przy łamaniu tekstu. Doświadczenia zdobyte przy zbiórkach na Najemników II, Gwieździe i Korpo Kombat dają ogromną wiedzę i pomysły jak przeprowadzić większą zbiórkę. Podpowiadają też na co zwrócić uwagę i co zagraża powodzeniu przedsięwzięcia. No właśnie…

Round two!

Zbierając środki na Korpo Kombat! ustaliłem próg minimum na 2 000zł, ale zakładałem, że spokojnie zbiorę 2 500 a w optymistycznym wariancie nawet 3 000zł. Wyszedłem z założenia, że temat korporacji zainteresuje wiele osób w tym także takich, które do tej pory nie zetknęły się z moją twórczością. Tymczasem mając 80 – 90% progu minimum wskaźniki stanęły i musiałem wdrożyć plan awaryjny. Jak wiecie, wszystko skończyło się bardzo dobrze – 3 ostatnie dni wywindowały wynik do 124% progu, który gwarantował powodzenie projektu. Niby dużo, ale musiałem poprosić kilku znajomych o wsparcie a chciałem tego uniknąć. Z czego to wynikło? Na pewno nie z braku pomysłów. Pomimo kilku literówek i innych błędów powodowanych pośpiechem, strategia promocji opierająca się na koncepcji, że książkowy Telezbyt wchodzi na giełdę (nagrody nazwane stanowiskami pracy, porównanie kolejnych wpłat do wzrostów notowań firmy itd.) wiem z kilku źródeł, że się Wam spodobał. Nie pomyślałem za to o tym, że w trakcie zbiórki wypada majówka. Raz, że zdecydowanie mniej ludzi było wtedy w „internetach” i moje trąbienie o Korpoko Kombat! miało znacznie mniejszy odzew, a dwa, że w majówkę sam miałem głowę zupełnie gdzie indziej i energii na działanie zauważalnie brakowało. To cenna informacja, że poza samym rozplanowaniem swoich działań, warto jeszcze zwrócić uwagę, jakie święta w trakcie projektu wypadają po drodze. Za to plus dla mnie, że wziąłem pod uwagę, kiedy większość z Was ma wypłaty 😉
Jednak największym wyzwaniem okazało się dotarcie do nowych Czytelników i nowych wspierających. Tutaj założenia się nie spełniły i to będzie dla mnie największym wyzwaniem przy promocji Ducha Miasta.


Duch Miasta – powoli się wyłania…

Final round!

Niemniej po raz kolejny przekonałem się, że mam, wprawdzie małe, ale wierne grono odbiorców, którzy wierzą w moje pisanie i będą wspierać chyba każdy mój projekt (było to już widać po Gwieździe, gdzie „wyskoczyłem” z bardzo kontrowersyjną tematyką, a jednak mnie wsparliście i w większości przypadków – nie żałowaliście.)
Poza tym spełniło się główne założenie – Korpo Kombat! to całkiem spory krok w całościowym wyjściu na plus jeśli chodzi o moją twórczość. I to się liczy.

Dokładne podliczenia w trakcie.

Teraz pora na zasłużony odpoczynek – ale niezbyt długi, bo trzeba zrobić poprawki, dopilnować procesu wydawniczego i… oczywiście wydać Wam obiecane nagrody!

I tym optymistycznym akcentem kończę niniejsze podsumowanie.

You win!

Share This