Cześć i czołem!

Dzisiejszy wpis będzie skrótowy, a to dlatego że ledwo wróciłem z Krakowa już pędzę do Lublina. Ledwo nadążam z pakowaniem się, a gdzieś tam po drodze są jeszcze takie prozaiczne rzeczy jak dentysta, że o pracy nie wspomnę.
Dość wstępu, przejdźmy do konkretów. Na początek, tradycyjnie, garść statystyk:

Sprzedałem:

Najemnicy I – 29 sztuk
Najemnicy II – 10 sztuk
Kopuła – 9 sztuk (wszystkie, które miałem ze sobą)
Ty – 12 sztuk.

Łącznie 60 sprzedanych książek. Co przy znacznych kosztach stoiska, benzyny itp. dało mi wynik bliski zeru. Kiedyś już pisałem, że 0 to dla mnie i tak plus – książki idą do czytelnika, pozbywam się pierwszego, najdroższego nakładu (co daje mi perspektywę zarobku przy dodruku, który będzie już dużo tańszy). A jednak w obliczu poświęconego czasu i energii, chciałoby się wrócić z lepszym wynikiem. Zwłaszcza, że w zeszłym roku poszło ponad 80 książek. Do końca tego roku, zgodnie z planem, atakuję każdy event jaki się nawinie – w celu wysprzedania Najemników I i zaeksperymentowania, które imprezy warto odwiedzać. Tegoroczny Kraków zmusza mnie do zastanowienia się, czy nie zrezygnować z Targów Książki (nie tylko krakowskich), gdzie koszty stoiska są ogromne i nie poprzestać na najbardziej opłacalnych konwentach fantastycznych.
Kolejny minus był taki, że zabrakło w tym roku Kaisera Kasimira – cesarza berlińskich kloszardów, który towarzyszył targom w zeszłym roku i dwa lata temu. Może to jego nieobecność negatywnie wpłynęła na sprzedaż?

Były też plusy (grunt, „żeby te plusy nie przesłoniły minusów”). Przede wszystkim cieszy, że po kolejne książki wróciły osoby, które zakupiły coś od nas w zeszłym roku. Masę pozytywnej energii dało mi też spotkanie z pozostałymi autorami niezależnymi i wymiana wspólnych doświadczeń. Monika Siud na przykład po Targach w Warszawie znalazła nowego wydawcę!

Cóż, to tyle na dziś (i tak miało być krócej). 3majcie kciuki za Lublin – jest daleko, ale nastawiam się, że ten wyjazd będzie na plus i to duży. Obiecuję, że jak trochę odpocznę, to oprócz podsumowania uchylę rąbka tajemnicy „Ducha Miasta”.

Na koniec zdjęcie Autorów Niezależnych – od lewej: Maren Janecki – partner stojącej tuż obok Moniki Siudy autorki kryminałów, w środku poeta Kornel Strzyżyński, zaraz obok niego autor fantastyki Krzysiek Klimala i najbardziej po prawej piszący te słowa.

img_1334

Share This