Nowy Rok. Czy obudziliśmy się w innej rzeczywistości? Czy wczorajszy świat różnił się od dzisiejszego? Oczywiście nie. Posegregowaliśmy sobie upływający czas, wyznaczając różne końce i początki, aby było nam łatwiej funkcjonować. Warto o tym pomyśleć, kiedy układamy sobie noworoczne postanowienia. Postanowienia same w sobie nie są złe – istotne, żebyśmy je mieli, bo sami z siebie chcemy coś zmienić na lepsze, a nie dlatego, że jest Nowy Rok i to taki zwyczaj. Nadejście Nowego Roku nie powinno być wg mnie powodem do żadnych działań. Niemniej to dobry pretekst, żeby ułożyć plan. Pretekstem do czego była w moim przypadku zmiana liczby 2016 na 2017 w kalendarzu? Jeśli jesteś ciekawy/a zapraszam do lektury niniejszego wpisu. Będzie szczerze – do bólu. Bo piszę w dużej mierze dla siebie samego, ale też dlatego, bo stawiam na szczerą komunikację z Tobą – moim Czytelnikiem.

Przeszłość.

Czym są dla mnie moje książki – moja pasja? Książkowe wyjazdy i czas im poświęcony były jednym z powodów rozpadu mojego ostatniego związku. Był to najpoważniejszy związek, jaki do tej pory miałem, związek, który przynosił mi bardzo dużo radości. Nie przesadzę mocno, jeśli napiszę, że w pewnym sensie był to jedyny związek, w jakim byłem. Poszedł się walić. Przez książki.
Idźmy dalej. Dlaczego odwiedzam tyle konwentów i targów książek? Wcześniej pracowałem jeszcze na 3/4 etatu, ale teraz przeszedłem już na cały. Każdy wyjazd to czas, energia i zdrowie. Zwłaszcza, że potrafię pojechać ze Szczecina do Lublina. Zdarzało mi się po męczącej podróży iść z marszu do pracy. Wiele osób mnie za to podziwia. Zaskoczę Was. To co teraz napiszę, nie jest oczywiście jedynym powodem moich wyjazdów, ale jest powodem dość znaczącym. A była to niewiara mamy w moje pisanie (w tym miejscu podziękowania dla osoby, która poruszyła ze mną ten temat :-). Kiedyś było to dla mnie przykre, ale w sumie jak teraz o tym myślę, to się uśmiecham. Moja kochana (żeby nie było) rodzicielka miała raczej negatywne podejście do tego, co robię. Uważała, że czas i energię, mógłbym spożytkować na bardziej praktyczne rzeczy (np. edukację) niż pisanie fantastyki. Pamiętam, jak powiedziała mi kiedyś, że na swoich książkach to raczej fortuny nie zbiję. No i zobacz, ile wyjazdów zaliczyłem, żeby udowodnić, że nie miała racji…
Przyjrzyjmy się wobec tego, czy mi się to udało. Poniżej zamieszczam dotychczasowy, bardzo przybliżony, bilans finansowy moich książek:

Najemnicy I – wciąż jestem jeszcze 3 tysiące złotych do tyłu.

Najemnicy II – tysiąc złotych do tyłu. Tutaj małe wyjaśnienie – na wspieram.to zebrałem pełną kwotę, potrzebną do wydrukowania 350 egzemplarzy. Ujemny bilans wynika z mojego restrykcyjnego rozliczania – odjąłem koszty nagród dla wspierających. Projekt wydania tej książki na wspieram.to uważam za ogromny sukces, także w wymiarze finansowym.

Kopuła – tutaj dwa tysiące na plus.

Ty – około dwóch tysięcy na minus.

Do tego na promocję i wyjazdy muszę doliczyć kolejne 4 tysiące na minus. Do strat mocno przyłożył się nieudany Nadmorski Plener Czytelniczy w Gdyni (o którym najlepiej chciałbym zapomnieć) i kilka innych wyjazdów, gdzie wyszedłem na minus.

Nietrudno zatem policzyć, że jestem łącznie na swoich książkach 8 tysięcy w plecy…

Być może przestraszyłem Cię, że to wpis zapowiadający koniec mojej pisarskiej kariery. Nic bardziej mylnego 🙂 Zamierzam wręcz zintensyfikować swoje działania. Zintensyfikować, ale przede wszystkim zoptymalizować.
Zatytułowałem dzisiejszą notkę „Trzecie dno”. To o czym napisałem powyżej, jest „zaledwie” drugim. To tematy, z których cieszę się, że zdałem sobie sprawę – dzięki tej świadomości, mogę ruszyć do przodu.
Pora zatem na…

Trzecie dno.

Zacznijmy od finansów. Tak, nie wszystko poszło po mojej myśli. Zwłaszcza ostatni rok przyniósł kilka rozczarowań – wyjazdów, o których myślałem, że będą intratne, a takie nie były. Być może pamiętasz, że moim celem było do końca 2016 roku wyjście na plus, na obu częściach Najemników. To się nie udało. Jednak jestem bliżej celu niż mogłoby się wydawać. W przypadku Najemników I zwyczajnie przeinwestowałem, decydując się na druk tysiąca egzemplarzy – nie miałem wtedy wiedzy, którą mam teraz. Nie chcesz wiedzieć, ile wyłożyłem łącznie pieniędzy na publikację tej książki. Dość powiedzieć, że gdyby nie moje wyjazdy, mój minus byłby kilkukrotnie większy! Zatem moje działania przynoszą rezultat – tylko następuje to trochę wolniej niż zakładałem. I dlatego w tym roku ograniczę nieco liczbę moich książkowych eskapad. Wybiorę za to te imprezy, które przyniosą mi wymierne korzyści. Wystartuję też z kolejnym projektem na wspieram.to.
Wyjście na plus w kontekście całego swojego pisania przesuwam na koniec 2018 roku – w roku bieżącym, koncentrując się raczej na samym tworzeniu. Zresztą o moich celach na 2017 rok, opowiem za chwilę.
Cóż, na razie nie udowodniłem mamie, że na swoim pisaniu mogę zarabiać. Jednak udowodniłem coś innego sobie samemu – że jeśli mi na czymś bardzo zależy, to jestem w stanie poświęcić dużo czasu i energii, a przede wszystkim znaleźć skuteczne rozwiązania, żeby to osiągnąć. Niemniej nauczyłem się, że lepiej robić coś dla samego siebie, niż na siłę coś komuś pokazywać, choćby to był Twój rodzic.
A z mamą w święta sobie fajnie porozmawialiśmy i nasze podejście się zmieniło. Mama zadeklarowała nawet, że może mi pomóc w składaniu tekstu, bo zna się na odpowiednich programach 🙂
Została jeszcze kwestia związku. Sprawy sercowe są skomplikowane. Była radość, ale była też iluzja. Mój obraz rzeczywistości okazał się cokolwiek odległy od prawdy. Być może więc moja pasja mnie przed czymś obroniła. Bo ona jest prawdziwa – tego jestem bezwzględnie pewien. Nie da się rozdzielić mojej osoby od tworzonych przeze mnie historii – bo one to po prostu ja.

Tyle o przeszłości. Teraz pora na:

Przyszłość.

W 2017 roku wyznaczyłem sobie 6 celów. Żeby nie zaniechać ich realizacji zobowiązałem się przed samym sobą, że za każdy nieosiągnięty cel przeznaczę 150zł na rzecz teatru Nie Ma. Z „opłaty” zwolnić mnie może tylko sytuacja, w której brak realizacji wyniknął z przyczyn zupełnie ode mnie niezależnych (np. kataklizm.)

1. Pewien cel finansowy – nie chcę tutaj zdradzać szczegółów, ale jest on stosunkowo prosty do osiągnięcia, realizacja sprowadza się właściwie tylko do sprzedaży starego samochodu.

2. Poprowadzić swoją kampanię RPG.

3. Wznowić i kontynuować drugą grę RPG, którą rozgrywam poprzez e-mail (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi).

4. Wydać opowiadanie Gwiazda.

5. Zakończyć pisanie Ducha Miasta – tutaj warunkiem jest posiadanie gotowego materiału, który będę mógł wysłać do korekty, składu, redakcji itd. Czyli w pełni zakończony proces twórczy na moim poziomie.

6. I najlepsze zostawiłem na koniec – przejście na pół etatu, żeby mieć więcej czasu na realizację swoich projektów… – cóż jeśli mi się nie uda, to przynajmniej będzie mnie stać na zapłacenie teatrowi 😉

Jako mój Czytelnik czuj się w pełni upoważniony do rozliczenia mnie za rok 🙂
Dzięki, że jesteś ze mną!

Share This