– Jest nas dwóch! A ich dwunastu!

– Tak, ale my to najemniki a oni to suki!

– Przekonałeś mnie. Chodźmy…

* * *  

            Zygzak błyskawicy rozdarł nocne niebo, rozświetlając pobocze zapomnianego górskiego traktu. Deszcz walił jak opętany. Po dobrej chwili rozległ się potężny grzmot. Pod nielicznymi drzewami, w beznadziejnej próbie schronienia się przed walącą z nieba wodą, kuliło się kilkanaście postaci. Dwie z nich – rośli topornicy w ciężkich acz niekompletnych pancerzach i hełmach z kolcami – wstały na widok trzęsących się niemiłosierniernie zarośli. Ktoś przedzierał się w stronę traktu.

            Błysk.

            Z krzaków wytoczył się i wypadł na drogę muskularny osobnik. Dziwne, że pomimo strug deszczu odziany był jedynie w skórzane spodnie. Podparł się o swój dwuręczny topór i podniósł powoli. Nic sobie nie robił z szalejącej wokoło nawałnicy. Pancerni ryszyli w jego stronę, podczas gdy ich towarzysze zostali pod drzewami.

            Grzmot.

– Chyba za daleko zaszedłeś, przybłędo! To tereny pana naszego, Kondobara! – zakpił jeden z ciężkozbrojnych.

– Odszczekasz to psie! – ryknął Dhoon i, nie czekając, okręcił się wokół własnej osi.

* * *

Jeśli zaciekawił Was powyższy fragment, całość opowiadania jest dostępna jako dodatek do nagrody w moim aktualnym projekcie na wspieram.to. Wystarczy, że wybierzecie najtańszą nagrodę i dobierzecie do tego dodatek „Odszczekasz to psie!”. Łączny koszt to 10zł – otrzymacie dwa opowiadania (w formie elektronicznej) i pomożecie mi w wydaniu kolejnego tekstu. Z góry dzięki!

Share This